Menu

Pies Turysta

Dla wszystkich grzecznych psiaków, które zabierają w podróże swoich niesfornych właścicieli :)

Budapeszt

piesturysta

Jak zwiedzić Budapeszt z psem w 13 h? Znaleźć psiolubny hotel w centrum miasta, wstać o świcie, wypić kilka kaw i w drogę!
Zacznijmy, więc od hotelu. Przy poszukiwaniach jak zwykle niezawodny okazał się booking.com, zależało nam na punkcie noclegowym, z którego będzie stosunkowo wygodny dojazd komunikacją miejską w kierunku wszelkich atrakcji z racji tego, że na pobyt w Budapeszcie przeznaczyliśmy jedynie dobę.  Po tej dobie już wiemy, że to zdecydowanie za mało, ale przy dobrej organizacji i wystarczających pokładach energii udało nam się zwiedzić całkiem sporo ;)
Zakwaterowaliśmy się w Zrinyi Hostel, oczywiście z psem nie było żadnego problemu. Za całą naszą trójkę zapłaciliśmy 25 euro.  Nie było prywatnej łazienki, nie było luksusów i szczerze mówiąc ciszy też nie było. W całym hostelu unosił się zapach szkolnej stołówki a toalety wręcz zniechęcały do korzystania. Ale w końcu to jedna noc… jedna noc w hotelu na klubem techno- och God! Ciężko było naładować akumulatory na cały następny dzień zwiedzania, zatem dla poprawy jakości snu udaliśmy się rodzinnie późnym wieczorem nad brzeg Dunaju, nieopodal Mostu Łańcuchowego z widokiem na pięknie oświetlony Zamek Królewski w celu romantycznego spożycia węgierskiego winka.

 IMG_98232

 [w cywilizowanym świecie nie ma zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych, ale również cywilizacja nie nadużywa tego przywileju i wszyscy spacerujący z kufelkami w dłoniach trzymali elegancki pion oraz wiedzieli jak odnaleźć kosz na śmieci].

Rano średnio wypoczęci całonocnym słuchaniem „ambitnej” muzyki zza nieszczelnego okna wychodzimy na parking. O 8:10 za wycieraczką znajdujemy mandat za brak bileciku do parkowania (opcja parkingu free była jedynie do 8:00- polecamy się w nie zaopatrzyć, ponieważ płacenie mandatów wypisanych po węgiersku nie jest szczytem marzeń)

IMG_9232

Swoją podróż po Budapeszcie rozpoczynamy od przechadzki przez Most Łańcuchowy (ok. 300m od Hostelu) na drugą stronę rzeki. W drodze na most obserwujemy wiele osobnych koszy na psie odchody (oznaczonych obrazkowo ofc), co nas niezmiernie cieszy, w Polsce tak bardzo brakuje takich udogodnień. 

IMG_9237Fot. Most łańcuchowy

Po przejściu niezwykle zjawiskowego mostu, który stanowił pierwsze połączenie niegdyś dwóch miasteczek po przeciwnych brzegach Dunaju odnajdujemy wejście na Wzgórze Zamkowe. Droga na wzgórze to dość łagodne serpentyny, które przecina strome kamieniste podejście na skróty- my zaryzykowaliśmy i powspinaliśmy się troszkę, aczkolwiek alternatywa była wygodniejsza ;)

Na wszystkie place, mury i tereny ogrodowe wokół zamku możemy wchodzić z psem, zakaz dotyczy jednie wnętrz zamkowych.

IMG_9246Fot. Widok z murów zamku

IMG_9267IMG_92701

IMG_9287

IMG_9300

IMG_9314

Fot. Wyjście z terenów zamkowych

Opuszczając tereny zamkowe od strony północnej po kilku minutach docieramy do Baszty Rybackiej, na którą również można wdrapać się z psiakiem.

IMG_93722

Fot. Na baszcie

IMG_9380

IMG_9394

IMG_9410

IMG_9412Fot. Plac przy Baszcie

IMG_9439

Tam był nasz pierwszy postój na kawę, z widokiem na panoramę miasta, w przyjemnym chłodzie murów baszty. Major został bardzo przyjaźnie przyjęty, dostał swoją michę z wodą od uprzejmej kelnerki i regenerował łapki przed dalszym marszem. 

IMG_9336

IMG_9337

IMG_9344Fot. Panorama miasta z kawiarni

IMG_9351Fot. Kawiarnia cd. ;)

 A marsz był długi, ponieważ za kolejny cel obraliśmy Most i Wyspę św. Małgorzaty. Pomimo mapy pobłądziliśmy troszkę w wąskich alejkach dawnej Budy zanim dotarliśmy na nadrzeczną promenadę z widokiem na Parlament.

 IMG_9478

 Fot. Widok z promenady pod Basztą

IMG_9498Fot. Promenada

Na wyspę św. Małgorzaty schodzimy bezpośrednio z mostu. A tam czeka na nas przepiękny park, zimne napoje przy muzycznym show z udziałem fontanny w roli głównej, świetne ścieżki rowerowe i idealny, miękki tor do joggingu. Niestety nie było nam dane zwiedzić całej wyspy, bo czas gonił nieubłaganie, ale odpoczynek na trawnikach zaliczony ;) Nie polecamy również schodzić do samej rzeki z psem, nie jest to dobry pomysł biorąc pod uwagę ilość potłuczonego szkła brzegach wyspy [może nawet w tak idealnym mieście są miejscówki, gdzie ludzka kultura zawodzi]

IMG_9514Fot. Po lewej stronie zejście na wyspę św. Małgorzaty

IMG_9520Fot. Muzyczno-świetlny pokaz fonatnn

IMG_9539

IMG_9571Fot. Tereny parkowe na wyspie

IMG_9579

IMG_9595Fot. Zeszliśmy, ale nie polecamy!

Wyspę opuszczamy kierując się w stronę dawnego Pestu. Tuż po zejściu z mostu św. Małgorzaty trafiamy na przystanek początkowy linii tramwajowej nr 2, uznanej za jedną z 7 najpiękniejszych tras tramwajowych na świecie. Jeśli chodzi o bilety komunikacji miejskiej pies jechał na takim samym bilecie, na jakim jechaliśmy my. Koszt takiego jednorazowego biletu to 350 forintów (ok. 4,8 zł).  W automatach nie było możliwości kupić innego biletu dla psa niż miesięczny :/.  Pies w komunikacji miejskiej musi być oczywiście na smyczy i w kagańcu. Jadąc tramwajem nr 2 kolejno obserwujemy Parlament, Wzgórze Zamkowe, piękne kamienice w stylu wiedeńskim, Most Wolności i Kościół na skale. Zawróciliśmy również linią nr 2 i zjawiskowa przejażdżka zakończyła się na przystanku przy Moście Łańcuchowym (dokładnie w miejscu, z którego startowaliśmy rano). 

 IMG_96701

Fot. Pies w tramwaju nr 2 ;)

IMG_9696

Zaledwie jedną uliczkę od przystanku tramwajowego znajduje się stacja początkowa zabytkowego metra (linia M1), nazywana przez mieszkańców Budapesztu „małym metrem”. Linia wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako druga najstarsza na świecie. Stacje metra wprawiają w nieopisany zachwyt ponadczasowym wystrojem, jak również obsługą. To, co ucieszyło nas, jako właścicieli psa – równość rasowa. Nigdy nie dyskutujemy z przepisami odnośnie kagańca niezależnie od tego czy ktoś się naszego psa boi czy zna rasę i uznaje to za zbędny rekwizyt podróży. Ku naszemu zaskoczeniu strażnicy przy bramkach metra zawracali osoby z pekińczykami, yorkami bez kagańca. Przepisy to przepisy- tak trzymać Budapeszcie! ;)  Podróż zakończyła się przy stacji „Hosok tere”, która mieści się pod samym Placem Bohaterów.

 

IMG_9742Fot. Wejście na stację metra

IMG_9723

IMG_9737

IMG_9699

IMG_9751Fot. Plac Bohaterów

IMG_9753

Przechodzimy Plac Bohaterów, podziwiając pomnik Tysiąclecia z księciem Arpadem na czele sześciu wodzów.Za Placem znajduje się  Park Miejski z Zamkiem Vajdahunyad, który jest mieszanką stylu gotyckiego, barkowego i renesansowego. Pomiędzy budynkami możemy znaleźć m.in. pomnik Anonymusa –pierwszego węgierskiego kronikarza.

 

IMG_9761

IMG_9770

 IMG_97741

 

IMG_9795

Fot. Staw przy zamku w Parku Miejskim

IMG_97981

Tereny parkowe, zwłaszcza te nad stawem sprzyjają spokojnemu odpoczynkowi i dla nas i dla Majora. W trakcie relaksu zaczyna zachodzić słońce a my mimo wielu wrażeń mieliśmy w planach wybrać się samochodem pod Cytadelę jednak nasze plany zmienił przypadkiem znaleziony

WYBIEG DLA PSÓW przy ul. József Attila

Po całym dniu zwiedzania nasz pies niesamowicie ożył, widząc tyle psów bawiących się ze sobą za ogrodzeniem.  Kilkanaście psów, dobermany, amstaffy, pinczerki, kundelki, labradory, setery i to wszystko działało niesamowicie! Każdy zwracał uwagę na swojego psa, każdy po swoim psie sprzątał, każdy kulturalnie pytał „czy mogę pogłaskać twojego psa” a w momencie, kiedy sytuacja między psami stawała się zbyt napięta właściciele natychmiast reagowali, dzięki czemu nie dochodziło do żadnych przykrych incydentów. Ludzie pojąc swoje psy poili też obce, pytali czy mogą dać smakołyk, czy mogą rzucić piłkę. Niesamowita psia kultura! To był moment, w którym stwierdziliśmy, że jeśli opuścimy kiedyś Polskę to zamieszkamy w Budapeszcie ;) [Przytoczę tutaj również historię, gdy w trakcie spaceru między ogródkami restauracji , zza stołu wyskoczył do Majora mały agresor shih tzu, starsza Pani uprzejmie nas przeprosiła za atak i po prostu zabrała swojego psa. W takich sytuacjach w Polsce zazwyczaj słyszymy, że mamy psa mordercę i należy go izolować od wszystkich psów świata, podczas, gdy mało tego, że to on został zaatakowany to biedny ze strachu zeskoczył nam z chodnika…]

 IMG_98101

 IMG_98131

Kończąc nasze zachwyty nad tym cudnym, psiolubnym miastem – zmierzając w kierunku parkingu przy ul. Zrinyi (ok. 300 m od wybiegu) trafiliśmy na restaurację, oczywiście psiolubną, choć jej nazwa nam niestety umknęła gdzieś w notatkach, gdzie zjedliśmy przepyszny węgierski gulasz a kelner zaproponował nam porcje mięska i kości dla psa (z przyczyn dietetycznych odmówiliśmy, ale opcja na posiłek zawsze miła). Biorąc pod uwagę przystosowanie miasta do psów i świadomości ludzi na pewno nie była to jedyna taka restauracja, bardzo dużo kawiarni i restauracji w Budapeszcie ma na witrynach znaczek „dog friendly”.

POLECAMY czterema łapami i czterema stópkami taki węgierski trip! ;)

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Mariola] *.webino.pl

    Kiedy byłam w Budapeszcie widziałam mnóstwo osób z psami! Faktycznie bardzo przyjazne miejsce, dla wszystkich, którzy lubią podróżować ze swoimi czworonogami :)

© Pies Turysta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci